Czy zdarzyło Ci się być w miejscu tak pięknym, że aż… niepokojącym? Gdzie z każdym krokiem czujesz, że coś - może ktoś - patrzy, choć nikogo nie ma?
„Willa” Rachel Hawkins to właśnie taka opowieść - o miejscu, które miało być azylem, a staje się lustrem przeszłości i katalizatorem emocji, o jakich bohaterki chciałyby zapomnieć. Z jednej strony słońce Umbrii, włoskie wino i przyjaźń, która miała się odrodzić. Z drugiej - duchy przeszłości, stare winyle, niedokończone opowieści i willa, która pamięta więcej, niż powinna.
Emily i Chess jadą do Orvieto z prostym planem - zacieśnić relację, napisać coś nowego, odpocząć. Ale willa, którą wynajmują, nie pozwala im na beztroski urlop. Emily szybko wpada w pułapkę fascynacji historią tego miejsca - a konkretnie, tego, co wydarzyło się tam w 1974 roku. Noel Gordon, słynny rockman, zapraszał do willi młodych, utalentowanych ludzi. Efekty? Jeden z najlepszych horrorów wszech czasów, przełomowa płyta i… tajemnicza śmierć.
Rachel Hawkins snuje opowieść spokojnie, nie epatuje brutalnością, nie rzuca czytelnikiem o ściany. Zamiast tego sączy napięcie jak czerwone wino - powoli, ale skutecznie. Przeszłość i teraźniejszość przenikają się, tworząc narrację, której nie sposób się oprzeć. Każdy detal - od skrzypiącej podłogi po niepokój w spojrzeniu Chess - buduje klimat tak gęsty, że niemal czułam zapach rozgrzanych murów i dymu papierosowego z przeszłości.
To, co szczególnie mnie poruszyło, to napięcie między Emily i Chess. Ich przyjaźń to tykająca bomba emocjonalna - pełna dawnych pretensji, zazdrości, niespełnionych oczekiwań. Willa tylko przyspiesza ten wybuch. Hawkins nie mówi wszystkiego wprost - trzeba czytać między wierszami, wsłuchiwać się w to, czego nie mówią bohaterki.
Nie znajdziesz tu klasycznego thrillera z trupami co rozdział. Ale jeśli lubisz powolne odkrywanie tajemnic, skomplikowane relacje i domy, które mają swoje zdanie - „Willa” spełni Twoje oczekiwania.
To książka bardziej do odczuwania niż czytania. Zostawia w głowie echo pytań, wątpliwości i obrazy, które trudno wyrzucić z pamięci. I choć tempo może nie każdemu odpowiadać, dla mnie ten spokój był jak cisza przed burzą. Bo kiedy finał uderza, nie robisz już notatek - tylko czytasz z zapartym tchem.
Ocena: 8/10 - za klimat, za kobiece relacje pełne napięcia i za niepokój, który zostaje pod skórą. Jeden punkt odejmuję za zbyt rozwleczony środek - momentami akcja mogła być nieco bardziej wyrazista.
Współpraca reklamowa | wydawnictwo W.A.B

Brak komentarzy: