sobota, czerwca 28, 2025
Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy - Maciej Kuciel
Czy można naprawdę znać drugiego człowieka? Nawet wtedy, gdy codziennie mówisz mu „dzień dobry”, a jego dzieci bawią się z twoimi na podwórku?
Z taką właśnie myślą zaczęłam czytać „Mordercę w gumiakach” Macieja Kuciela. I bardzo szybko przestałam traktować ją jak kolejną książkę z gatunku true crime. Bo to nie jest tylko historia o mordercy. To opowieść o przerażającej niewidzialności zła. O tym, jak zwyczajność może być idealną maską. I jak bardzo system może zawieść, jeśli ktoś wie, jak się po nim poruszać.
Na pierwszy rzut oka: Tadeusz Grzesik. Rolnik. Plantator truskawek. Spokojny, zamknięty w sobie, nie wychylał się, nie szukał rozgłosu. Gdyby istniał w fikcji literackiej, uznalibyśmy, że jest zbyt mało barwny na głównego bohatera. Tymczasem to właśnie ta nijakość pozwoliła mu przez lata ukrywać prawdę, której nie byli w stanie zobaczyć ani sąsiedzi, ani wymiar sprawiedliwości. Bo jak się okazuje - Grzesik nie tylko był bezwzględnym przestępcą, ale też liderem gangu odpowiedzialnego za brutalne napady, tortury i morderstwa. I to wszystko działo się tu, w Polsce. Obok nas.
Maciej Kuciel to nie tylko autor - to śledczy z krwi i kości. I to czuć od pierwszych stron. Przez 15 lat drążył temat Grzesika, wertował akta, rozmawiał z policjantami, prokuratorami, profilerami. Ta książka nie opowiada tylko o zbrodniach. Ona pokazuje proces ich wykrywania, błędy organów ścigania i dramaty rodzin - zarówno ofiar, jak i sprawców. To skrupulatny reportaż, ale podany w formie, która trzyma w napięciu jak najlepszy thriller. Naprawdę - momentami zapominałam, że czytam literaturę faktu.
Kuciel nie epatuje przemocą. Nie próbuje szokować na siłę. Wręcz przeciwnie - jego styl jest chłodny, analityczny, ale to właśnie w tej surowości tkwi siła. Bo czytając o Grzesiku i jego ludziach, o ich brutalnych działaniach i o tym, jak długo byli bezkarni, czujesz coś więcej niż lęk - czujesz złość, niedowierzanie, frustrację. I ogromną potrzebę, by poznać prawdę do końca.
Co szczególnie zrobiło na mnie wrażenie? To, jak autor pokazuje obraz Polski lat 90. i początku XXI wieku - nie tylko jako tło, ale jako współtwórcę wydarzeń. Brak profesjonalizmu w śledztwach, braki kadrowe, niekompetencje, oszczędności. To wszystko sprawia, że ta książka działa na wielu poziomach - jako opowieść kryminalna, społeczna i psychologiczna.
To trudna książka. Nie daje ukojenia. Ale właśnie dzięki temu zostaje w człowieku na długo. Po lekturze długo nie mogłam przestać o niej myśleć. I mam wrażenie, że teraz - patrząc na innych - częściej zastanawiam się, co naprawdę kryje się za spokojną twarzą sąsiada z naprzeciwka.
Ocena: 9/10 – bo to świetnie udokumentowany, poruszający i ważny reportaż. Jedyny powód, dla którego nie daję „dziesiątki”, to fakt, że niektóre fragmenty wymagają sporego skupienia – to nie jest książka „na raz”. Ale może i lepiej. Bo zło, o którym opowiada, zasługuje na pełną uwagę.
Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Otwarte

Brak komentarzy: