Czy potrafisz… celowo się pomylić?


Znasz te gry, w których liczy się wiedza, logika, skupienie? No więc „Gra pomyłek” ma to wszystko - i przewraca do góry nogami. Bo tu nie zawsze chodzi o to, żeby powiedzieć prawdę. Czasem punkt dostajesz za kłamstwo. A innym razem za krzyknięcie „bzdura!” w odpowiednim momencie. Brzmi absurdalnie? I właśnie w tym cały urok tej małej, niepozornej karcianki.


Kiedy pierwszy raz zagrałam w „Grę pomyłek”, myślałam, że to będzie kolejna quizowa zabawa w stylu „wiem albo nie wiem”. Tymczasem już po kilku pytaniach zaczęłam… płakać ze śmiechu. Bo próbuj na szybko podać złą nazwę stolicy Francji. Ale nie byle jaką – taką, która nie wyda ci się totalnym bezsensem. I zrób to szybciej niż inni! Albo odpowiedz na pytanie typu: „W jakim naczyniu słuchamy muzyki?”… No właśnie. Bzdura? Abstrakcja? A może czajnik?


Gra opiera się na bardzo prostym mechanizmie: jeden z graczy czyta pytanie z karty, a rewers innej karty decyduje, czy odpowiedź ma być prawdziwa, fałszywa czy absurdalna. I tu zaczyna się zabawa. Musisz być szybki, ale nie za szybki - bo jeśli udzielisz odpowiedzi jako pierwszy, ale złą w kontekście wytycznych, zdobywasz… punkt ujemny. Niby proste, ale kiedy adrenalina rośnie, a wszyscy mówią jednocześnie - nagle okazuje się, że mylenie się na zawołanie wcale nie jest takie proste.


Na plus: kompaktowy format, który zmieści się w każdej torbie (idealna na wyjazdy czy przerwy w szkole), rewelacyjna cena i ogromna skalowalność - równie dobrze gra się we troje, jak i w większej ekipie. Choć uczciwie powiem: przy dziesięciu osobach poziom chaosu może przerosnąć nawet najbardziej cierpliwego nauczyciela przedszkola. 😉


Pytania są raczej z kategorii ogólnej wiedzy - część bardzo łatwa, część z przymrużeniem oka, a część tak dziwna, że sama instrukcja radzi krzyczeć „bzdura!”. I tu pojawia się małe „ale”. Niektóre pytania z tej grupy były dla nas zbyt niejasne lub po prostu nieśmieszne. Pomijaliśmy je, żeby utrzymać tempo i zabawę. Szkoda, że ta część nie została lepiej dopracowana - bo gra mogłaby jeszcze bardziej błyszczeć, gdyby te absurdy były bardziej kreatywne i mniej… losowe.


Doceniam też fakt, że gra - mimo swojej lekkości - rozwija. Trzeba tu myśleć, kojarzyć fakty, podejmować decyzje pod presją czasu. Dla dzieci to świetne ćwiczenie refleksu i elastycznego myślenia, dla dorosłych - okazja, żeby… po prostu się powygłupiać. I to na bardzo wysokim poziomie!


Gra pomyłek” to świetna opcja na rodzinne spotkanie, wieczór z przyjaciółmi czy przerwę między zajęciami. Nie wymaga długiego tłumaczenia zasad, działa błyskawicznie i wywołuje salwy śmiechu. Jej największym atutem jest to, że każdy może zagrać - niezależnie od wieku, wiedzy czy doświadczenia planszówkowego. Bo tu nie chodzi o to, żeby być mądrym. Trzeba tylko wiedzieć… kiedy się pomylić. I niech to będzie moja definicja dobrej zabawy.


Ocena: 9/10 - punkt mniej za lekko niedopracowane pytania abstrakcyjne. Poza tym – petarda imprezowa za grosze!


Współpraca reklamowa | Muduko









Brak komentarzy: