Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, dlaczego mężczyźni u szczytu władzy marzą o tym, by klęczeć?

Co sprawia, że celebryta, polityk, ksiądz czy prezes korporacji – ktoś, kto na co dzień rozdaje karty – pragnie, by to ktoś inny miał nad nim pełną kontrolę? I dlaczego tak często tym „kimś” jest kobieta w lateksie?


Zaintrygowana tym pytaniem sięgnęłam po książkę „Wyznania dominy. Jak zniewalam celebrytów, polityków, księży i biznesmenów” autorstwa Dominiki Kruszewskiej i Magdaleny Kuszewskiej – i już od pierwszych stron wiedziałam, że trzymam w rękach coś więcej niż tylko kontrowersyjną opowieść z pogranicza erotyki i reportażu.


Autorka – znana w branży jako Dark Fairy – wprowadza nas do świata BDSM nie jak do mrocznego zakamarka ludzkiej seksualności, ale jak do dobrze zaprojektowanego teatru, w którym wszystko ma swój sens, rytuał i znaczenie. Co więcej, jej historia to nie tylko relacja z sesji dominacji – to też psychologiczny portret ludzi, którzy trafiają pod jej opiekę. Bo właśnie tak – opiekę – należałoby to nazwać. Choć baty, klatki i kneble mogą szokować, to główną walutą tej książki jest zaufanie i emocje, nie przemoc i sensacja.


To, co ujęło mnie najbardziej, to autentyczność głosu Dominiki. Nie próbuje nas przekonać, że to, co robi, jest dla każdego. Nie epatuje tanim skandalem. Ona po prostu opowiada – o sobie, o swojej drodze, o klientach, których twarze zna każda z nas z pierwszych stron gazet czy ekranów telewizorów. Z zachowaniem pełnej anonimowości, ale bez znieczulenia. To opowieści z pierwszej ręki – często szokujące, czasem poruszające, zawsze głęboko ludzkie.


Nie znajdziesz tu taniego erotyzmu w stylu „Greyów” – owszem, pojawiają się opisy scen BDSM, ale nie są one główną atrakcją. Raczej tłem do rozmów o kontroli, potrzebach, władzy i bezbronności. O roli kobiety, która odwraca stereotypy – zamiast być uległą, ona rządzi. I robi to z klasą.


Co ciekawe, „Wyznania dominy” balansują na granicy gatunków – są jednocześnie autobiografią, reportażem, zapisem społecznych zjawisk i… momentami wręcz poradnikiem. Autorka nie tylko opisuje sesje i klientów, ale też tłumaczy, czym jest BDSM – nie jako przemoc, lecz jako świadomy wybór, forma ekspresji, metoda na odkrywanie siebie i swoich granic. Książka zawiera też rozmowę z psychologiem i seksuologiem, która wnosi naukowy kontekst do tego świata – i muszę przyznać, że to jedna z najbardziej wartościowych części tej lektury.


Czy książka może budzić kontrowersje? Oczywiście. Niektóre sceny wywołują dyskomfort, niektóre wzbudzają fascynację, inne zaś zmuszają do refleksji. Ale właśnie dzięki temu ta lektura zostaje w głowie – bo burzy stereotypy, zmusza do zadania pytań, które być może tłumimy z lęku przed odpowiedziami.


Czy polecam? Tak – jeśli jesteś otwarta na lekturę, która przekracza granice komfortu, ale robi to w sposób przemyślany i z dużym szacunkiem do tematu. „Wyznania dominy” to książka dla dojrzałego odbiorcy, który nie szuka tanich emocji, tylko głębokiego wglądu w ludzką psychikę i społeczne maski.


Ocena 8/10 - za odwagę, szczerość i styl, który prowokuje, ale nie przekracza granicy dobrego smaku. Nie jest to lektura dla każdego – ale ci, którzy po nią sięgną, długo o niej nie zapomną.


Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Luna





Brak komentarzy: