Czy potraficie rozmawiać o trudnych sprawach… z uśmiechem? A może wasz związek przetrwa „Ciche dni” – ale w wersji planszowej? 😉
Siadając do tej gry, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Niby to tylko rozrywka, a jednak wciąga od pierwszej karty – i wyciąga z nas więcej, niż się spodziewaliśmy. „Ciche dni” to karciano-planszowa propozycja od @mdrgry, która łączy luz, humor, trochę złośliwości i… całkiem sporo prawdy o związkach. I w tym właśnie tkwi jej siła.
Zacznę od formy – gra prezentuje się świetnie. Plansza dwustronna (wersja dla jednej lub kilku par), pionki w kształcie serduszek, karty w czterech kategoriach i zabawna zawieszka dla przegranego. Wszystko to okraszone ilustracjami Andrzeja Mleczki, które – jak zawsze – są mistrzowsko celne i dodają grze charakteru. To nie jest cukierkowy romantyzm, tylko ironiczna, życiowa kreska, która świetnie pasuje do klimatu gry.
Na czym polega rozgrywka? Ruch po planszy zależy od naszych odpowiedzi – zgodnych, trafionych, zabawnych. Karty są różne:
♡ „Ciche dni” – pytania otwarte, wymagające znajomości partnera i szczerości,
♡ „Trudne sprawy” – odpowiedzi a, b lub c, tu trzeba dobrze znać reakcje drugiej połówki,
♡ „On czy Ona” – wskazujemy, kogo bardziej dotyczy dane stwierdzenie,
♡ „Pitu Pitu” – zgadujemy hasło, podając podpowiedzi tylko na literę „P” – i tu zaczynają się językowe łamańce i dużo śmiechu.
To, co mnie naprawdę urzekło, to balans między humorem a szczerością. Gra nie ociera się o banał. Potrafi zadać pytanie, przy którym trzeba się na chwilę zatrzymać, ale zaraz potem podrzuca wyzwanie, które rozbroi najpoważniejszą atmosferę. I choć w teorii rywalizujemy, to całość bardziej buduje więź niż ją nadwyręża – nawet jeśli ktoś przegra i musi spełnić jedno z zadań z zawieszki (u nas była to kolacja – domowa, romantyczna, ale wykonana przez „przegranego” 🥰).
W gronie znajomych „Ciche dni” robią furorę. Gra dla 2, 3 czy 4 par sprawdza się świetnie – zwłaszcza że można obstawiać odpowiedzi innych, co dodaje rozgrywce dodatkowego smaczku. Dzięki dużej liczbie kart (165!) gra nie nudzi się nawet po kilku partiach – każda runda to nowe tematy i zaskoczenia.
Czy gra ma minusy? Dla niektórych może się wydawać zbyt prywatna – ale tylko jeśli podchodzimy do niej na serio. Tu potrzeba dystansu, śmiechu i gotowości na to, by czasem przyznać: „Nie wiedziałam, że tak to widzisz!” Albo: „Myślałem, że mnie znasz lepiej” – wszystko z przymrużeniem oka.
Podsumowując: „Ciche dni” to idealna gra na wieczór we dwoje, na randkę, na walentynki czy spotkanie z przyjaciółmi. Nie tylko bawi, ale i zbliża – a może nawet trochę uczy, jak przetrwać prawdziwe ciche dni… zanim się zaczną 😉
Ocena: 9/10 – za genialne ilustracje Mleczki, trafne pytania, humor, różnorodność i ten rzadki balans między zabawą a rozmową. Jeden punkt mniej za to, że gra wymaga od graczy otwartości - co nie każdemu może odpowiadać. Ale jeśli ją masz, to przepadniesz.
Współpraca reklamowa | MDR Gry






Brak komentarzy: