„Zanim zapomnimy o życzliwości” Toshikazu Kawaguchiego to książka, która poruszyła mnie do głębi. Ta histroia nie tylko otwiera drzwi do magicznej kawiarni, w której czas płynie inaczej - ona przede wszystkim otwiera oczy na to, jak bardzo potrzebujemy obecności, czułości i... zwykłej życzliwości.


Jeśli znasz wcześniejsze tomy z serii „Zanim wystygnie kawa”, wiesz już, że Funiculi Funicula to miejsce inne niż wszystkie. Niewielka tokijska kawiarnia, gdzie można cofnąć się w czasie - ale tylko na chwilę, tylko pod pewnymi warunkami i tylko dopóki kawa nie wystygnie. Brzmi jak magia? To raczej przypomnienie, że w życiu nie chodzi o zmienianie przeszłości, ale o zrozumienie jej i nadanie jej nowego znaczenia.


W tym tomie poznajemy cztery nowe historie, cztery osoby, które noszą w sobie ciężar niedopowiedzeń i tęsknot. Jest chłopiec, który chce ocalić rodzinę. Matka, która pragnie nazwać swoje dziecko tak, jak chciał zmarły mąż. Ojciec, który nie potrafi zaakceptować wyborów córki. I kobieta, która nie zdążyła wręczyć walentynkowego prezentu. Każda z tych postaci jest tak autentyczna i pełna emocji, że miałam wrażenie, jakby siedziały przy stoliku obok mnie. Jakby mówiły do mnie.


To, co uderza w tej książce, to niespieszne tempo i prostota języka - a jednocześnie głęboka warstwa emocjonalna. Kawaguchi nie moralizuje. On opowiada. Pozwala, by historia sama zapadła w serce. By pojedyncze gesty i słowa uświadomiły nam, jak bardzo niedoceniana jest życzliwość. Jak często odkładamy ważne rozmowy „na potem”, które nigdy nie nadchodzi.


Zatrzymałam się na dłużej przy historii matki, która nie zdążyła nadać imienia swojemu dziecku. To było jedno z najbardziej intymnych i bolesnych doświadczeń, o jakich czytałam w ostatnim czasie. A jednak nawet w tym bólu było miejsce na światło. Na czułość. Na przebaczenie. I może właśnie dlatego ta książka nie dołuje, mimo trudnych tematów. Ona koi. Otula. Przypomina, że czasem nie musimy niczego naprawiać - wystarczy, że zrozumiemy i pozwolimy sobie odpuścić.


Wielką siłą tej książki jest także jej struktura. Choć to już piąta część cyklu, autor potrafi zaskoczyć – nowa perspektywa narracyjna dodaje postaciom głębi i autentyczności. Każda historia staje się bardziej osobista, jakby była wyjęta z naszego własnego życia.


„Zanim zapomnimy o życzliwości” to nie tylko opowieść o podróżach w czasie. To przede wszystkim przypomnienie, że codzienna życzliwość - nawet najmniejszy gest - może być najpotężniejszą siłą, jaką mamy. I że warto jej używać, zanim będzie za późno.


Jeśli szukasz książki, która zostanie z Tobą na dłużej – nie przez fabułę, ale przez emocje, które budzi - to ta będzie idealnym wyborem. Wrócisz do niej nie raz. Może wtedy, gdy będziesz potrzebować odwagi, by powiedzieć to jedno zdanie. Właśnie teraz.


Ocena 10/10


Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Relacje





Brak komentarzy: