Czy kiedykolwiek pomyślałaś, że Twoja babcia mogłaby być bohaterką książki detektywistycznej, nosić turkusowy beret, zadzierać nosa i rozwiązywać zagadki lepiej niż Sherlock Holmes? A może nawet stać się bardziej inspirująca niż influencerka z TikToka? Jeśli nie, to czas poznać babcie z książki „Moje babcie nie ubierają się u CHANEL” Beaty Lewickiej - bo one totalnie wywracają wszystko do góry nogami.
Gabi ma trzynaście lat i, delikatnie mówiąc, babcie nie są jej vibe’em. Chanel – tak. Instagram – wiadomo. Ale domowe konfitury i wspominki z czasów PRL-u? Cringe alert! Wszystko się jednak zmienia, kiedy podczas protestu klimatycznego (tak, serio!) znika luksusowa broszka od Chanel, a babcie… wchodzą do akcji. I to w jakim stylu!
Zabawna, lekka i bardzo dzisiejsza - taka jest ta książka. Czytałam ją z uśmiechem, a czasem z głośnym śmiechem. Bo umówmy się - pies Bigos, który zachowuje się jak „detektyw na espresso”, to bohater, którego się nie zapomina. Gabi zaczyna traktować babcie jak coś więcej niż tło w swoim życiu - a my razem z nią odkrywamy, jak bardzo stereotyp „starszej pani z siatką na zakupy” jest nieaktualny.
Beata Lewicka świetnie łączy pokoleniowe różnice, robiąc to bez patosu i bez nadęcia. Pokazuje, że wspólne wartości mogą łączyć bardziej niż wspólne zainteresowania. Mamy tu i klimat mody, i szybkiej popkultury, ale też coś więcej - refleksję o tym, co naprawdę ważne. Książka porusza wątek fast fashion, ekologii, zaangażowania społecznego - ale nie moralizuje. Raczej podaje temat na tacy, pozwalając młodemu (i starszemu!) czytelnikowi samemu zdecydować, co z tym zrobi.
Postacie są żywe, pełne charakteru - Gabi to nie tylko typowa nastolatka z telefonem przyklejonym do dłoni, ale też dziewczyna, która zaczyna dojrzewać do tego, by spojrzeć głębiej. Babcie? Jedna wariatka z pomysłami, druga bardziej stonowana, ale obie cudowne i niesztampowe. Taka książkowa reprezentacja starszego pokolenia to skarb - i bardzo bym chciała, żeby było tego więcej w literaturze młodzieżowej.
To nie jest tylko książka dla dzieci czy młodzieży. Jeśli masz ochotę na coś lekkiego, z humorem, ale jednocześnie z przesłaniem, to ta historia wciągnie Cię jak ulubiony serial na Netflixie. I być może - jak mnie - skłoni do zadania sobie pytania: czy na pewno wiem wszystko o swoich babciach? A może one też kiedyś biegały w martensach i skakały przez płoty?
Beata Lewicka napisała opowieść, która bawi, wzrusza, a czasem zaskakuje swoją mądrością. Idealna na jeden wieczór - albo do podczytywania z herbatą i domowym ciastem (najlepiej od babci!). Tę książkę naprawdę można polecić każdemu - niezależnie od wieku.
Ocena 8/10
Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Brak komentarzy: