Czy można odbudować przyjaźń, która rozpadła się przez coś, o czym nikt nie chce mówić na głos?

Ja też kiedyś myślałam, że są sekrety, które można po prostu zakopać. Że czas przykryje je kurzem i wystarczy nie wracać, żeby nie bolało. Ale „Two Lives to Rise” Kristiny Moninger uświadomiła mi, że nic nie znika naprawdę. A milczenie? Bywa bardziej krzywdzące niż sama prawda.


Seria Breaking Waves już od pierwszej części przyzwyczaiła mnie do emocjonalnych wzlotów i upadków. Ale ta odsłona? To cios prosto w serce i jednocześnie balsam na duszę. Opowiada historię dziewczyn, które kiedyś tworzyły nierozerwalną paczkę - Avery, Isabelli, Odiny, Lee i Josie. Tyle że teraz jedna z nich zaginęła, a reszta została z pytaniami, winą i wspomnieniami, które gryzą od środka.


W „Two Lives to Rise” główny głos oddany jest Isabelli. Idealna z pozoru - piękna, bogata, z pozłacanym nazwiskiem i dziedzictwem luksusowego hotelu w Harbour Bridge. Ale pod tym blichtrem kryje się samotność, której nie uleczy żaden apartament z widokiem na ocean. Kiedy po latach wraca Avery, coś w Isie pęka. I bardzo dobrze, że pęka - bo w tej historii właśnie o tym jest uzdrowienie.


Relacja między Isą a Prestonem to nie tylko wątek romantyczny. To katalizator. On jest jak huragan, który rozwiewa kurz z przeszłości, ale robi to z taką czułością, że kibicowałam im od pierwszego dialogu. Ich rozmowy są szczere, czasem zgrzytliwe, często bolesne - ale zawsze prawdziwe.


To książka o tym, jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka, nawet jeśli nie chcemy się do tego przyznać. Jak trudno mówić o traumach z przeszłości. Jak łatwo jest uciec w milczenie - i jak trudno z niego wrócić.


Ale to też opowieść o sile. O dorastaniu, o przyjaźni, która potrafi być jak sól w ranie i jak plaster jednocześnie. O dziewczynach, które próbują poskładać się na nowo - każda z nich na swój sposób. A Josie? Jej cień jest wszędzie, ale zamiast przerażać, przypomina, że to, co niewyjaśnione, wciąż domaga się głosu.


„Two Lives to Rise” to książka, po której nie miałam ochoty sięgać po nic innego. Zostawiła mnie z rozdartym sercem i jednocześnie z poczuciem, że warto mówić, warto pytać, warto wracać - nawet do rzeczy trudnych.


Czytałam z gulą w gardle, wciągnięta w mroczne wody tajemnic i w delikatne fale miłości, która nie pojawia się po to, by wszystko naprawić - ale by dać siłę na dalszą drogę.


Jeśli kochasz historie, które łączą młodzieżowy dramat, napięcie i poruszającą psychologię postaci - przepadniesz.


Ocena 8/10


Współpraca reklamowa |  Wydawnictwo Endorfina 





Brak komentarzy: