Czy można kochać kogoś bezwarunkowo, jeśli prawda o nim burzy cały nasz świat?

To pytanie towarzyszyło mi przez całą lekturę „Perły” Caro De Robertis. I nie znalazłam na nie jednej odpowiedzi.


Ta książka to cios. Cios delikatny, bo podany pięknym, poetyckim językiem, ale wciąż bardzo celny - w samo serce. „Perła” nie jest historią, którą się czyta - to historia, którą się przeżywa. Długo, głęboko i boleśnie. To opowieść o dojrzewaniu, lojalności, winie i odkrywaniu prawdy, która może zniszczyć wszystko - ale też uratować siebie.


Poznajemy Perlę Correa, studentkę psychologii, córkę oficera marynarki wojennej w czasach brutalnej argentyńskiej dyktatury. Dziewczyna dorastała w luksusie, w pięknym domu, pod opieką ojca, którego kocha i podziwia. Ale im więcej rozumie ze świata, tym bardziej czuje, że coś tu się nie zgadza. Niby wszystko jest „jak trzeba”, ale za kurtyną czai się coś ciemnego. Coś, o czym nikt nie mówi.


A potem ten gość. Nagi, mokry, pojawiający się w salonie niczym zjawa. Realny, ale niemożliwy. Symbol, człowiek, duch przeszłości - jego obecność zmienia wszystko. Zmusza Perlę do postawienia pytań, których nigdy nie miała odwagi zadać. I do odkrycia prawdy, która rozcina rodzinne więzi niczym nóż.


Autorka genialnie łączy realizm magiczny z brutalnym realizmem historii. Każde zdanie jest tu na swoim miejscu, każde słowo wyważone, każde wspomnienie - bolesne. To nie tylko powieść o Argentynie w czasach junty. To historia dziecka kata, które nie wybrało przeszłości swojej rodziny, ale musi się z nią zmierzyć. I w tej opowieści odnalazłam więcej emocji niż w wielu głośnych bestsellerach razem wziętych.


Perła” jest piękna i okrutna zarazem. Nie daje ukojenia, ale daje coś więcej - zrozumienie. To książka, która zmusza do refleksji nad tym, czym jest prawda, jaką cenę jesteśmy gotowi za nią zapłacić i czy można żyć w cieniu cudzych zbrodni. Zmusza do zastanowienia się, co to znaczy mieć sumienie - i co zrobić, gdy sumienie i miłość się wykluczają.


Nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mnie poruszy. Byłam przekonana, że dostanę coś w rodzaju rodzinnej sagi z elementem tajemnicy. Tymczasem dostałam literacki nokaut - historię o tożsamości narodowej i osobistej, o wodzie jako metaforze oczyszczenia, o duchach, które nie chcą zniknąć i krzywdach, które domagają się sprawiedliwości.


Czy warto? Zdecydowanie. Ale nie sięgaj po „Perłę”, jeśli szukasz lekkiej historii. To nie jest książka na plażę. To książka na długie, samotne wieczory. Kiedy chcesz poczuć, że literatura może jeszcze coś zmienić.


Ocena: 9/10 - za język, odwagę tematyczną, konstrukcję i emocjonalną głębię. Jeden punkt mniej tylko dlatego, że momentami fabularne tempo zwalnia na rzecz refleksji - choć być może właśnie to czyni tę książkę tak wyjątkową.


Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Albatros





Brak komentarzy: