Lisia żona” Yangsze Choo to historia utkana z mgły – pełna szeptów, sekretów i duchów, które może nigdy nie odeszły. Autorka zabiera nas do Mandżurii początku XX wieku, w czasy przesycone ludowymi wierzeniami, politycznym niepokojem i codziennym lękiem przed tym, co niewidzialne.


Główne bohaterki - Śnieżna, kobieta o lisim spojrzeniu i sercu matki, oraz zmarła kurtyzana, której śmierć rozpoczyna całą intrygę - to postacie nieoczywiste. Silne, tragiczne, niepokojąco prawdziwe. A obok nich detektyw Bao, który prawdy nie musi szukać – on ją czuje.


W tej książce nic nie jest oczywiste. Choo nie prowadzi czytelnika za rękę – raczej zostawia tropy, podszepty, metafory. Atmosfera? Gęsta jak dym kadzidła. Tempo? Spokojne, chwilami hipnotyczne. Ale jeśli dasz się wciągnąć – przepadniesz.


Zakochałam się w tej nieoczywistości. W tym, jak autorka łączy świat ludzki i duchowy, jak przeplata folklor z osobistymi dramatami, jak nie boi się bólu i ciemności. Choo pisze z rozmachem, ale i delikatnością. Jej świat jest sensualny – przesycony zapachami, kolorami i szmerami dawnych opowieści. To opowieść o bólu matki, o granicach między życiem a śmiercią, o zemście, która może być piękniejsza niż miłość. A jednocześnie dostajemy w tej książce kawał historii, dawne Chiny i Japonię, pełne rytuałów, mitów i przesądów.


Lisia żona” nie jest książką dla każdego. Ale jeśli lubisz powieści z klimatem, gdzie legenda i rzeczywistość przenikają się jak cienie podczas księżycowej nocy – będziesz zachwycony.


Ocena: 8,5/10 - za literacką jakość, głębię tematyczną i niepowtarzalny klimat. Zabrakło tego czegoś, co uczyniłoby ją dla mnie absolutnie niezapomnianą – może większego ładunku emocjonalnego albo większej bliskości z bohaterami. Ale to i tak książka, którą z czystym sumieniem polecam.


Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Echa




Brak komentarzy: