Czy zastanawiałaś się kiedyś, co się dzieje z sercem dziecka lub zwierzęcia, gdy zostaje samotne, odrzucone i musi odnaleźć miejsce, gdzie ktoś je pokocha naprawdę? Bo właśnie na takie pytanie stara się odpowiedzieć „Katrin. Żyrafa” Lidii Miś – wzruszająca historia, która może zmienić Twój sposób patrzenia na empatię i wzajemność.
Jako mama i czytelniczka, która ceni sobie piękną opowieść z morałem, pochłonęłam tę książkę niemal jednym tchem – a i tak zostawiła we mnie echo. Poznajemy Katrin – maleńką żyrafkę o kolorze zachodzącego słońca, której losy od pierwszych stron poruszają jak ciepły, acz trudny podmuch emocji. Utrudzona w wielkim zoo staje się ofiarą obojętności matki i odrzucenia. Gubi się między wybiegiem małp, hipopotamów i lwów – każda grupa zwierząt oferuje jej inną lekcję: wyśmiewanie, wykorzystywanie, ignorowanie… aż w końcu trafia do miejsca, gdzie czeka na nią życzliwa dłoń – weterynarza – i nowa nadzieja.
To, co w tej książce podbiło moje serce, to delikatność, z jaką autorka porusza trudne tematy – od odrzucenia, przez przemoc emocjonalną, po uzdrawiającą moc czułego dotyku drugiego. Każdy etap wędrówki Katrin uczy dzieci (i nas samych!), że przemoc nie zawsze nosi krzykliwe formy – to czasem cisza, milczenie, ignorancja… To, co dla nas może wydawać się drobnostką, dla kogoś innego staje się ciężarem trudnym do uniesienia.
Ilustracje w książce? Cudo! Duże, ciepłe, pełne światła i troski – idealnie oddają emocje, których trudniej wyrazić słowami. Każda strona jest wizualnie zrozumiała dla dziecka, nawet jeśli fabuła każe mu zmierzyć się z poważnym tematem. Duże litery, krótkie rozdziały – wszystko przemyślane tak, by opowieść pozostawała dostępna, a jednocześnie głęboka.
Czytałam tę książkę razem z moim trzylatkiem i za każdym razem widziałam w jego oczach ogrom emocji i próbę analizy zachowań zwierząt. Jednak cieszy mnie to, że potrafił on odnaleźć morał płynący z tej historii, bo po zaliczeniu czytania powyciągał „Mamo, ta żyrafa była sama. Ale znalazła dom. Znalazła dobro”. I wiem, że w przyszłości wyniesie z tej kastracji jeszcze więcej - to o coś mniej naprawdę chodzi: o nadzieję i przypomnienie, że każdy może ocalić kogoś spojrzeniem, gestem, słowem.
Oczywiście, całość jest chwilami słodko-gorzka – bo tak w życiu bywa. Nie wszystko da się od razu naprawić, rany potrafią zostawać. „Katrin. Żyrafa” nie udaje, że problem odrzucenia znika bez śladu. Zostawia nas z pytaniem – “Co mogę zrobić, by pomóc?”.
To książka, którą polecam każdemu rodzicowi, nauczycielowi i opiekunowi – każdemu, kto chce rozmawiać z dzieckiem o emocjach i empatii. Bo to nie tylko opowieść, ale też zaproszenie do działania – o uważność, akceptację, o to, by nikt nie czuł się pozostawiony samemu sobie w wielkim zoo życia.
Ocena: 9/10 – za wzruszenie, autentyczność i potężne przesłanie, które pozostaje na długo. Cóż, czasem trzeba opowiedzieć historię żyrafy, by poruszyć serce człowieka.
Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Dreams

Brak komentarzy: