Zdarza Ci się sięgać po literaturę piękną? 


Wiele osób uważa, że jest to literatura ciężka, wymagająca i owszem, coś w tym jest. Jednak wśród literatury pięknej znajdziemy znaczenie więcej książek, które są po prostu zachwycające i posiadają w sobie coś z pogranicza realizmu magicznego. Do takich właśnie książek zalicza się „Odyseja” autorstwa nagrodzonej Pulitzerem, Barbary Kingsolver.


„Lepiej spisuj to wszystko w swoim notatniku – powiedziała. – Historię tego, co przytrafiło nam się w Meksyku. Po to, żeby kiedy zostaną z nas tylko kości, ktoś wiedział, co się z nami stało”.


„Odyseja” przenosi nad barwnego Meksyku i Stanów zjednoczonych lat 30. XX wieku, kiedy to panuje tam dość gorący i ciekawy okres. Wyruszamy w fascynującą podróż, pełną kolorowych barw, kulturowego bogactwa Ameryki Południowej, a także przyglądamy się pełnym pasji mężczyznom oraz kobietom.


To tutaj możemy się przyjrzeć jak Harrison Shepherd dojrzewa i z chłopczyka przemienia się w mężczyznę. Możemy także stanąć twarzą w twarz z Fridą Kahlo, oraz jej mężem Diego Riverą. Do tego zacnego grona dołącza jeszcze Lew Trocki, a wszyscy oni są jak żywi. 


Wszystko to oplecione jest trudną polityką i przemówieniami kończącymi się tragicznymi skutkami. Jest to historia o ludziach i ich wciąż aktualnych emocjach. 


„Odyseja” to piękna i fascynująca książka. Pomimo, że nie zgadzam się z naszym polskim tytułem, który ma się nijak do oryginału mającego ważny wydźwięk dla treści to i tak nie ujmuje on temu co jest w środku. Jest to taka perełka z literatury pięknej, po którą naprawdę warto sięgnąć  


Ogromnie polecam! 


Cyferkowo: 8/10


Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Albatros






Brak komentarzy: