Czy wierność sobie jest możliwa, gdy twoje życie zależy od milczenia?


Znasz ten moment, kiedy sięgasz po książkę w nadziei na mafijną jazdę bez trzymanki, a dostajesz historię o… ciszy? W „Silent Vows” Jill Ramsower milczenie naprawdę ma swoją cenę. I choć to nie najbardziej krwawa opowieść spod znaku mafijnego romansu, potrafi wciągnąć. Ale czy na tyle, żeby zostać w pamięci?


Noemi Mancini – zielonooka Włoszka, która po stracie matki zamyka się w sobie… dosłownie. Od tego momentu nie wypowiada ani jednego słowa. Jej milczenie nie wynika jednak z traumy, a z bardzo konkretnych pobudek – próbuje chronić młodszego brata przed wpływem ojca, mafijnego bossa. Do tego dochodzi aranżowane małżeństwo z Irlandczykiem – Connerem Reidem. Dwa tygodnie, ślub, koniec wolności. A może właśnie początek czegoś zupełnie innego?


Conner to typ bohatera, którego trudno zaszufladkować – pozornie zimny i nieprzystępny, ale wystarczy kilka spojrzeń, parę sytuacji i… no cóż, wiesz, co się dzieje w takich książkach. Nie jest to jednak romans typu enemies-to-lovers z pazurem – bardziej delikatna, duszna chemia z dodatkiem mafijnych układów.


Fabuła? Schematyczna, ale nie nudna. Jill Ramsower nie próbuje nas zaszokować – bardziej otula czytelnika dobrze znanym klimatem. Mafia to raczej dekoracja niż motor napędowy. Nie ma brutalnych porachunków, krwawych rozgrywek czy intryg, które zapierają dech. To bardziej opowieść o lojalności, władzy, trudnych wyborach i pragnieniu, które nie zawsze przychodzi wtedy, gdy trzeba.


Zaskoczył mnie pomysł na niemą bohaterkę – to ryzykowne posunięcie, bo łatwo popaść w patos albo zniechęcić czytelnika. Tu udało się tego uniknąć. Noemi ma swoje powody i choć czasem jej bierność frustruje, to widać, że to część szerszego planu. Conner? Zdecydowanie mniej toksyczny niż wielu mafijnych bohaterów – nie dominuje jej brutalnością, ale pewnością siebie i… kontrolowaną troską.


Sceny spicy? Są – niektóre naprawdę udane, inne nieco przesadzone językowo, ale mieszczą się w granicach przyjemnej lektury. Nie ma tutaj wulgarności dla samej wulgarności. To raczej subtelne balansowanie między namiętnością a emocjonalnym dystansem.


Silent Vows” to książka, która nie redefiniuje gatunku. To romans mafijny dla tych, którzy lubią lekkie napięcie, przewidywalność z delikatnym twistem i bohaterów, których można polubić bez zgrzytania zębami. Jeśli szukasz rozrywki na wieczór z lampką wina, może okazać się strzałem w dziesiątkę. Ale jeśli liczysz na coś mocniejszego, bardziej psychologicznego i mrocznego – możesz poczuć niedosyt.


Ocena: 6,5/10 -  to przyjemna, poprawna i chwilami nawet angażująca historia z dobrze wykreowaną atmosferą. Nie ma efektu „wooow”, jednak i tak chętnie poznam dalsze tomy. 


Współpraca reklamowa | Wydawnictwo Niezwykłe Zagraniczne







Brak komentarzy: