akie jest Twoje pierwsze skojarzenie z Meksykiem?
Moje to Día de los Muertos, czyli Święto Zmarłych które w Meksyku obchodzone jest zdecydowanie inaczej niż u nas. Jednak teraz będzie mi się także kojarzyć z „Hacjendą” autorstwa Isabel Canas. Książką mroczą, tajemniczą, wielowymiarową, ale także pełną pasji.
Autorka przenosi nas do XIX-wiecznego Meksyku, gdzie na łamach swej powieści serwuje nam połączenie klasycznego gotyckiego horroru od którego bije prawdziwy meksykański duch i wszystko to okrasza szczyptą romansu co gwarantuje nam lekturę doskonałą.
„Hacjenda” to coś więcej niż zwykła książka. Jest to historia, która dość często mrozi krew w żyłach, ale i hipnotyzuje Czytelnika do tego stopnia, że nie da się jej tak po prostu odłożyć na bok. Podczas czytania strach i mrok czyhający w nawiedzonym domu są namacalne, a podmuchy wiatru na karku wręcz wyczuwalne. Groza, która bije od prawie każdej strony skutecznie może przepędzić sen i sprawić, że nie spojrzysz w okno w obawie przed zobaczeniem żółtych ślepi, które Cię obserwują. Isabel Canas ma niesamowity dar do pobudzania wyobraźni, podsycania niepokojem i oplatania strachem niczym mackami ośmiornicy. Nigdy bym nie powiedziała, że jest to debiut Autorki, bo w taki sposób pisać potrafią nieliczni.
Isabel Canas w tej mocno oddziałującej na wyobraźnię czytelnika fabule osadziła ciekawych i barwnych bohaterów, którzy jak najbardziej są realni. Jednak to posiadłość - San Isidro, odgrywa tutaj najważniejszą rolę. To ona skrywa sekret i jest najbardziej fascynująca. Jej opisy pełne dziwnych dźwięków spowitych mrokiem i barw powodują, że przenosimy się do hacjendy i z boku przyglądamy się wszystkim wydarzeniom. Zadajemy sobie pytania czy to faktycznie tylko posiadłość? Czy może zamieszkuje jej ściany byt, który nie chce, abyśmy tam byli? Co to za szepty? Czemu widmo strachu wciąż za mną podąża?
„Hacjenda” często porównywana jest do „Rebeki” Daphne du Maurier i wcale się temu nie dziwię. Duszny i mroczny klimat à la Daphne du Maurier, a do tego barwny społeczno-kulturowy wątek z historii Meksyku sprawia, że „Hacjenda” staje się współczesną gotycką perełką, która oczaruje niejednego Czytelnika. Według mnie jest to najlepsza powieść gotycka z elementami współczesnego horroru jaką czytałam. Serdecznie polecam! ♡
Cyferkowo: 9/10
Współpraca reklamowa | Wydawnictwo MOVA

Brak komentarzy: